„Powścinowśki wiedząc, że przed przyjściem policji nie należy niczego ruszać, niczego rękoma nie tknął. W kuchni spróbował wypytywać kucharkę, czy nie słyszała w nocy hałasów, ale szkoda było pytać, bo jest przygłucha. Zaraz porozumiał się z policją, która przysłała dwóch swoich ludzi. Agenci nie mogli jednak stwierdzić, czy dokonano kradzieży, bo o tym, czy spośród rozrzuconych rzeczy coś zginęło, mogłaby wiedzieć tylko ich nie żyjąca już właścicielka. Nawet gdyby jej syn, Leon Wachicki, mógł z Warszawy przybyć — a niestety nie mógł — to by też nic nie stwierdził, bo wszak wszystkich rzeczy swej matki nie zna.
Co kosztowniejsze przedmioty jednak pozostały, jak na przykład sztućce lub nowe kobiece futro. Spisano protokół — dokończył Grossenberg — ale, o ile mi wiadomo, sprawa na tym utknęła. Aha, wiem jeszcze od mecenasa Powiścinowskiego, że kucharka była przesłuchiwana przez cztery godziny.
O tym, w jakim stanie znajdował się ogród, mecenas na razie przemilczał.
— To Fedorenko i Kciuk tak chodzili, panie komisarzu — odezwał się od okna młody przodownik.
— Dajcie pokój — zwrócił ku niemu swą ospowatą twarz komisarz.
Przodownik wstydliwie zamrugał i jął z powrotem stukać dwoma palcami po klawiszach maszyny.“(5)
Betsson |koszyki do szaf |Gry Internetowe